Metoda oczyszczania opracowana przez doktora z Czech uwolniła mnie od egzemy!

Data publikacji: 16 Kwiecień 2015

Od kiedy pamiętam, miałem duży problem z egzemą. Myślę, że walczyłem z nią dobre 20-cia lat. Początkowo w moim imieniu zajmowali się kłopotem rodzice, a od kilku lat samodzielnie szukałem najefektywniejszych metod leczenia. W pamięci miałem okres dojrzewania, gdzie obok wielu innych kłopotów tożsamych z tym niełatwym okresem, zaostrzyły się objawy egzemy. Miałem ją na przegubach rąk i stóp, na grzbietach dłoni, na twarzy, na szyi. Wzrok w szaleńczym tempie się pogarszał. O jakieś 3 dioptrie w pół roku! Z moim problem byłem chyba u wszystkich dermatologów w okolicy, u tych prywatnych również. Mimo oporów, szukałem pomocy u znachorów, uzdrowicieli. Zależało mi na wyzdrowieniu, więc przestrzegałem diety, piłem ziółka, używałem maści. Podejmowałem się chyba wszystkiego! Kompleksowe badania, wielokrotnie powtarzane, nie ujawniały zmian, które należałoby leczyć. Naprawdę byłem bezsilny… A tymczasem, mimo młodego wieku (mam teraz 23 lata), wciąż wypadały mi włosy. Najczęstszą diagnozą było atopowe zapalenie skóry i postępująca krótkowzroczność. Niejasnego pochodzenia. Byłem tak bardzo załamany sytuacją, że spróbowałbym naprawdę wszystkiego. 

Przypadek sprawił, że polecono mi człowieka, który sporo wiedział na temat zatoksynowania organizmu. Byłem dobrze odżywiony, miałem normalną budowę ciała i te fakty w moim wyobrażeniu nijak się miały do objawów obecności toksyn w organizmie. Ale byłem emocjonalnym wrakiem, a chciałem normalnie, zdrowo żyć. Konsultant (nazwisko podaję redakcji) dokonał pomiarów przy użyciu specjalnego aparatu (red.: aparat Salvia) i okazało się, że mam liczne ogniska toksyn. Moja skóra była obciążona metalami ciężkimi, pozostałościami antybiotyków – jednym słowem - była w fatalnym stanie. Byłem nawet wewnętrznie zapleśniały! Czy można sobie wyobrazić coś bardziej obrzydliwego? Po prostu gromadziłem toksyny i w efekcie miałem egzemę oraz kłopoty ze wzrokiem. Oczywiście wypadanie włosów też było powiązane z tym stanem. Nie chciałem urazić konsultanta, ale i tak sprawdziłem w sieci o co chodzi z tymi toksynami. Zajęło mi dosłownie chwilę, kiedy wróciłem po kurację. Mogę teraz śmiało powiedzieć, że metoda doktora z Czech pozwoliła mi uwolnić się od egzemy. Nie od razu jednak było różowo. Przyjmowałem różne preparaty Joalis. Po półtora roku oczyszczania z toksyn i chyba siedmiu spotkaniach z konsultantem – egzema w końcu ustąpiła. W tym czasie wzmocniły mi się włosy, choć kuracja nie była na to ukierunkowana.

Nadal poddaję się kuracji i wierzę w jej efekty. Warto być cierpliwym. W moim przypadku kłopot trwał około 20-tu lat i te osiemnaście miesięcy cierpliwości nie wydają mi się jakoś bardzo długim okresem. Ważne są efekty! Naprawdę czuję się wolnym człowiekiem, dlatego bez oporów opisuję swój przypadek. 



Krzysztof, Elbląg, 23 lata